Jak to czasem bywa, pod koniec wyjazdu zostaje kilka rzeczy, które wcześniej się kupiło i nie zjadło. Zerknęłam do lodówki a tam drożdże, mleko, margaryna, jajka i wieeelki słoik marmolady owocowej, a w szafce kilogram mąki. No i samo z siebie się nasunęło, że trzeba upiec drożdżówki. Poszperałam i z kilku przepisów w gazetach, które zabrałyśmy ze sobą stworzyłam jeden na te pyszne bułeczki ;)